
Jak reklamować gabinet kosmetyczny (kosmetologa)? Ustawa o wyrobach medycznych.5 (3)
14 sierpnia 2025
Jak pozyskiwać pacjentów do gabinetu fizjoterapii/rehabilitacji z wizytówki Google?5 (3)
27 sierpnia 2025Prowadzenie bloga medycznego – jak robić to dobrze?5 (3)

Prowadzenie bloga o tematyce medycznej i zdrowotnej to doskonały sposób na to, żeby w legalny sposób – zgodnie z przepisami ustawy – przyciągnąć potencjalnych klientów i pacjentów do swojego gabinetu albo placówki medycznej. Co da Ci prowadzenie bloga medycznego? I jak robić to legalnie, skutecznie i z głową?
Jeśli jesteś na tej stronie, to doskonale wiesz, że – niezależnie od tego, czy jesteś lekarzem, fizjoterapeutą czy innym pracownikiem medycznym – Twoja działalność podlega ograniczeniom dotyczącym reklamy.
I nie chodzi tu tylko o samą działalność leczniczą, ale też o to, co możesz mówić i pisać na jej temat w kontekście promocji własnego gabinetu czy placówki.
Wszystkie podmioty lecznicze i pracownicy medyczni – bez względu na to, czy mówimy o lekarzu, pielęgniarce czy fizjoterapeucie – podlegają ścisłym regulacjom, szczególnie jeśli chodzi o działania promocyjne.
Nad wszystkimi wisi jedno duże ograniczenie: ustawa o działalności leczniczej. A ta jasno określa, że nie można się promować w tradycyjny sposób.
Art. 14 ust. 1 tej ustawy mówi wprost:
„Podmiot wykonujący działalność leczniczą może podawać do publicznej wiadomości wyłącznie informacje o zakresie i rodzajach udzielanych świadczeń zdrowotnych. Treść i forma tych informacji nie mogą mieć cech reklamy.”
Ale to nie wszystko. Poza ustawą o działalności leczniczej są też inne akty prawne, które mocno ograniczają Twoje możliwości promocji.
Mówimy m.in. o ustawie o wyrobach medycznych, prawie farmaceutycznym, kodeksie etyki lekarskiej, kodeksie cywilnym, zasadach etyki zawodowej fizjoterapeutów i kilku innych ważnych dokumentach.
Wynika z nich jasno jedno: lekarz, lekarka, przedstawiciel zawodu medycznego – nie może reklamować swoich usług w tradycyjny sposób.
Więcej o tym, co można, a czego nie, pisałam m.in. w artykule o tym, jak może reklamować się fizjoterapeuta. Mimo że temat dotyczy fizjoterapii, spokojnie da się go przełożyć na inne zawody medyczne – obowiązują te same zasady.
W tym artykule chcę się skupić na jednym z najważniejszych narzędzi, które może realnie pomóc w przyciąganiu pacjentów do gabinetu – blogu medycznym.
Dlaczego warto być w internecie?
Polacy coraz chętniej szukają informacji o zdrowiu i lekarzach w internecie. I to nie tylko o chorobach czy stylu życia, ale też konkretnie o… Tobie.
Przełóżmy to na bardziej ludzki język. Zastanów się: co robisz, gdy nagle zaczyna Ci drgać powieka? Albo boli Cię po lewej stronie brzucha? Albo masz inne dziwne objawy, które trudno nazwać?
Pacjenci szukają informacji o dolegliwościach
Sięgasz po telefon, wpisujesz w Google i próbujesz znaleźć odpowiedź.
A teraz wyobraź sobie, że w tych wynikach wyszukiwania – pod frazą „dlaczego drga mi powieka” – pojawia się blog Twojej kliniki okulistycznej. Albo ktoś szuka informacji o rehabilitacji po zabiegu cieśni nadgarstka i trafia prosto na stronę Twojego gabinetu fizjoterapeutycznego, z artykułem dokładnie na ten temat.
Brzmi dobrze? No właśnie.
Pacjenci czytają opinie o lekarzach i innych specjalistach
Drugi typ aktywności pacjentów w sieci to oczywiście klasyczne opinie – czyli wizytówka Google i komentarze na portalach medycznych typu ZnanyLekarz.pl
Tu sytuacja jest czarno-biała: wpisujesz nazwisko i widzisz opinie o konkretnym lekarzu. Informacja z pierwszej ręki.
Problem? Z tymi opiniami bywa różnie.
Po pierwsze – przez lata krążyły wątpliwości, czy są one faktycznie pisane przez pacjentów. Po drugie – i to już udowodniono statystycznie – ludzie znacznie chętniej dzielą się opinią, gdy są niezadowoleni. Pozytywne doświadczenia? Rzadziej trafiają do internetu.
To sprawia, że obecność online to już nie wybór – to konieczność. Jeśli chcesz budować zaufanie, tłumaczyć pacjentom, z czym mają do czynienia, i mieć kontrolę nad tym, co znajduje się o Tobie w sieci – blog jest jednym z najlepszych narzędzi.
A jeśli potrzebujesz jeszcze twardych danych, proszę bardzo:
Typ aktywności online (2023, dane GUS)
- Szukanie informacji o chorobach i leczeniu: 35,8% (2020: 34,2%)
- Szukanie informacji o zdrowym stylu życia: 31,5% (2020: 31,0%)
- Szukanie opinii o lekarzach: 25,8% (2020: 22,4%)
Liczby mówią same za siebie. A teraz pomyśl – chcesz, żeby to była Twoja strona, na którą trafią? Czy konkurencji?
Blog medyczny – moja definicja
Zanim w ogóle zaczniemy mówić o tym, jak prowadzić bloga medycznego, warto najpierw doprecyzować, co mamy na myśli, mówiąc „blog medyczny”. A konkretnie – co ja mam na myśli, pisząc o blogu medycznym.
Blog medyczny to osobna, wydzielona część strony internetowej – zazwyczaj w osobnej zakładce – gdzie znajdują się regularnie aktualizowane treści. Treści, które dotyczą zdrowia i medycyny.
Zazwyczaj są one podane w przystępnej, luźniejszej formie – takiej, która jest zrozumiała dla przeciętnego odbiorcy, czyli po prostu dla potencjalnych pacjentów albo klientów.
Oczywiście, to nie jest jedyna możliwa definicja. Bloga medycznego można potraktować szerzej i wrzucić tam wszystkie treści poradnikowe i artykuły, które pojawiają się na dużych portalach medycznych.
Ale w tym tekście skupiam się na konkretnej sytuacji.
Na blogu, który jest narzędziem promocji – konkretnej specjalizacji albo konkretnej placówki.
Czyli mówimy o sytuacji, w której prowadzisz np. gabinet fizjoterapeutyczny i chcesz promować go w internecie. Albo masz praktykę pediatryczną i próbujesz rozszerzyć działalność. Albo np. klinikę medycyny estetycznej, gdzie wykonujesz zabiegi o charakterze leczniczym i chcesz, żeby ludzie dowiedzieli się o tym z sieci.
I właśnie o takim blogu tu piszę.
Blog medyczny – u kogo zadziała?
Prowadzenie bloga o tematyce zdrowia i medycyny to narzędzie, które sprawdza się praktycznie dla wszystkich podmiotów świadczących usługi medyczne.
Kto może z tego skorzystać? Lista jest całkiem długa: prywatne szpitale, przychodnie, kliniki, gabinety lekarskie, apteki, laboratoria czy placówki rehabilitacyjne.
O ile podmioty publiczne zazwyczaj nie muszą – albo po prostu nie mają potrzeby – reklamowania się w ten sposób, to dla sektora prywatnego blog to naprawdę mocne narzędzie.
Szczególnie przydatne dla specjalistów, indywidualnych praktyk lekarskich czy gabinetów specjalistycznych.
To tyle, jeśli chodzi o teorię.
A teraz z mojego doświadczenia – kto według mnie najbardziej skorzysta na prowadzeniu bloga medycznego?
Przede wszystkim:
– prywatne placówki medyczne,
– indywidualne zawody medyczne (np. fizjoterapeuta) lub lekarze specjaliści (np. dermatolog, ginekolog-położnik)
1. Fizjoterapeuci, osteopaci, rehabilitanci
To zdecydowanie jedna z najlepszych grup, jeśli chodzi o prowadzenie bloga medycznego.
Dlaczego? Bo mają ogromny potencjał. I równie duży problem pacjentów – a raczej pacjentów z bólem.
Każdy z nas zna kogoś, kto coś sobie zrobił w kolano. Albo ma kręgosłup jak z betonu.
Fizjoterapeuci i osteopaci mają tu naprawdę szerokie pole do popisu – bo sama tematyka daje mnóstwo możliwości. Można pisać o:
– ćwiczeniach,
– rehabilitacji po urazach,
– ergonomii pracy,
– zdrowym ruchu,
– technikach fizjoterapii.
Do tego dochodzą specjalizacje: neurologiczna, sportowa, uroginekologiczna…
A na to wszystko nakłada się trend na „bycie fit” – coraz więcej osób ćwiczy, biega, chodzi na siłownię, więc kontuzji też nie brakuje. Blog to idealne miejsce, żeby edukować i przy okazji ściągać pacjentów.
2. Dietetycy i psychodietetycy
Dla nich blog to też złoto.
Coraz więcej osób ma problem z otyłością. Coraz więcej przechodzi na dietę. I coraz więcej szuka informacji, zanim pójdzie do specjalisty.
A to daje ogromny potencjał na ciekawe, edukacyjne, angażujące treści.
Masz tu:
– zdrowe odżywianie,
– diety specjalistyczne (np. cukrzycowa, sportowa, redukcyjna),
– mikrobiom jelitowy,
– obalanie mitów żywieniowych.
Możliwości – masa.
3. Położne (trochę mniej pielęgniarki)
Nie bez powodu pojawia się tu położna.
Blogi położnych są idealnym narzędziem do przyciągania kobiet w konkretnym momencie życia – w ciąży, przed ciążą, w połogu.
Tematy takie jak opieka okołoporodowa, karmienie piersią, spanie noworodków – to wszystko świetnie nadaje się na blog.
Pielęgniarki? Trochę mniej oczywiste, ale też mają swoje miejsce – zwłaszcza jeśli mają jakąś specjalizację albo chcą dzielić się wiedzą z zakresu np. opieki długoterminowej.
4. Psychologowie i psychoterapeuci
Blogi psychologów i psychoterapeutów idealnie wpisują się w trend „wellbeingowy”.
Stres, depresja, zdrowie psychiczne, praca z emocjami, relacje, problemy dzieci – to wszystko temat na wpis.
A w dobie TikToka, smartfonów i przebodźcowania – tego typu treści są bardziej potrzebne niż kiedykolwiek.
5. Farmaceuci
Ciekawostka? A może niedoszacowana nisza.
Farmaceuta to zawód, który wielu osobom wciąż kojarzy się tylko z wydawaniem leków. A przecież może (i powinien!) mieć znacznie szerszą rolę.
Blog prowadzony przez farmaceutę? Czemu nie.
Tematy typu:
– bezpieczne stosowanie leków,
– interakcje,
– suplementy,
– racjonalna farmakoterapia – są superpraktyczne i ciekawe.
Aż dziwne, że tak rzadko się pojawiają w sieci.
6. Placówki medyczne i kliniki (blogi zespołowe)
Blog to też świetne narzędzie promocji dla całych placówek – zwłaszcza prywatnych klinik.
W tym przypadku mamy większe możliwości, bo i tematów więcej – w końcu można pisać o wszystkim, co się dzieje w placówce i wokół niej.
Zazwyczaj blog zespołowy nie jest prowadzony przez jedną osobę, tylko kilka – co daje szerszy kontekst, więcej spojrzeń i dużo ciekawszą dynamikę treści.

Skoro wiemy już, czym jest blog medyczny i kto najwięcej na nim zyska, to przejdźmy teraz do najważniejszego pytania:
Dlaczego warto prowadzić bloga medycznego?
Nie wiem, czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale blog medyczny, czyli blog o tematyce zdrowotnej, to przede wszystkim narzędzie w 100% legalne.
Legalne – jeżeli będziemy to robić w odpowiedni sposób i trzymać się wytycznych ustawy o działalności leczniczej i ustawy o wyrobach medycznych.
A więc – nie promujemy w artykule niczego, nie reklamujemy usług, tylko przedstawiamy naszym klientom, potencjalnym pacjentom, obiektywne i poradnikowe informacje.
Tylko tyle. A może aż tyle.
W ten sposób prowadzony blog jest jednym z najlepszych narzędzi do zwiększania liczby pacjentów w gabinecie.
I nie ma znaczenia, czy prowadzisz gabinet fizjoterapeuty, rehabilitanta, czy jesteś pediatrą albo położną.
W każdym z tych przypadków blog to narzędzie idealne. I – powtarzam do znudzenia – w pełni legalne.
Poza tym, prowadząc blog jako specjalista, wyciągasz z tego jeszcze kilka najważniejszych korzyści:

1. Kreujesz siebie jako eksperta
Dzieląc się na blogu ważnymi informacjami i poradami – jako rehabilitant, fizjoterapeuta, lekarz – dajesz swoim potencjalnym pacjentom konkretne wskazówki.
O stylu życia, diecie, ćwiczeniach.
I jednocześnie ugruntowujesz swoją pozycję jako osoba, która wie, co robi. Która zna się na rzeczy.
Kreujesz się jako ekspert i jako wiarygodne źródło informacji zdrowotnych.
A jeśli pacjent miałby wybierać – między tobą a anonimowym lekarzem bez twarzy – to zgadnij, do kogo pójdzie?

2. Kontrolujesz swój wizerunkiem online
Praktyka jest taka: większość pacjentów, zanim przyjdzie do gabinetu, najpierw sprawdza lekarza w internecie.
Czyta opinie. A z opiniami – no cóż – bywa różnie.
Nawet jeśli robisz swoją pracę najlepiej jak potrafisz, zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony. I to właśnie on chętniej napisze coś w internecie niż 100 innych, zadowolonych pacjentów.
Taki mamy klimat.
A blog? Blog daje ci przeciwwagę.
To jedno z niewielu narzędzi, gdzie masz realny wpływ na to, jak wygląda twój wizerunek w sieci.
Możesz lepiej pokazać swoją praktykę, swój sposób działania, podejście.

3. Zwiększysz ekspozycję i przyciągniesz nowych pacjentów
Regularne prowadzenie bloga zwiększa ruch na stronie.
Roboty Google częściej wchodzą na stronę, częściej indeksują artykuły – a twoja strona zaczyna być postrzegana jako bardziej wartościowa.
I wtedy zaczynasz się pojawiać wyżej w wynikach wyszukiwania.
Na frazy typu: fizjoterapeuta Kraków, pediatra Warszawa, położna Białystok.
Odpowiednio napisany wpis może przyciągnąć ci pacjentów. A przy okazji – budujesz markę.

4. Wspierasz lokalne SEO
To się bezpośrednio łączy z poprzednim punktem.
Blog to ważna część strategii SEO – czyli wszystkiego, co sprawia, że jesteś bardziej widoczny w Google.
Klinika, która prowadzi bloga, częściej będzie się pojawiać w wyszukiwarce niż ta, która nic nie publikuje.
I to jest jedna z największych korzyści blogowania.
Oczywiście – wszystko to ma sens tylko pod jednym warunkiem:
blog będzie prowadzony zgodnie z zasadami.
A o tych zasadach za chwilę – bo to naprawdę ważne rzeczy, których nie możesz pominąć.
Jak prowadzić/pisać bloga medycznego?
Od razu zaznaczam – temat tego, jak prowadzić bloga medycznego, jest szeroki. I jak teraz siedzę i się zastanawiam, jak wam to przedstawić w możliwie kompaktowej formie, to wiem jedno – nie wszystko da się opisać na raz.
Wszystko, co tutaj przeczytasz, wynika z mojego wieloletniego doświadczenia. I to nie tylko w prowadzeniu blogów zdrowotnych czy dietetycznych, ale też blogów z zupełnie innych dziedzin – takich z branży usług IT i „spożywki”
Jeśli jakiś temat będzie wymagał szerszego omówienia – spokojnie, odeślę cię do innych moich tekstów, w których dokładniej rozwijałam daną kwestię. To są uniwersalne zasady, które z powodzeniem można zastosować również w blogach medycznych.
Do kogo kierujesz bloga?
To najważniejsze pytanie na starcie.
Bo skuteczność bloga zależy od tego, jak bardzo trafisz z treścią w potrzeby pacjentów – czytaj: potencjalnych klientów. Innymi słowy – im bardziej dopasujesz przekaz do grupy docelowej, tym większa szansa, że blog przełoży się na realne wizyty.
Więc zanim w ogóle napiszesz pierwsze zdanie, usiądź i zastanów się: do kogo to ma być? Kto jest twoim pacjentem? Ile ma lat? Z czym się boryka? Jakie ma dolegliwości?
Jeśli dobrze to przemyślisz, tematów na bloga nie zabraknie.
Przykładowo:
Dla fizjoterapeuty to mogłoby być:
– kobiety po ciąży, wracające do pełnej sprawności albo po operacjach ginekologicznych,
– sportowcy po kontuzjach – różnych,
– osoby pracujące przy biurku 9–17 i wynikające z tego problemy zdrowotne.
I tak dalej.
A może jeszcze bardziej szczegółowo?
Przykład persony pod bloga dla fizjoterapeuty:

Anna Woźniak, lat 35
Kim jest?
Mama dwójki dzieci w wieku szkolnym. Pracuje jako agent ubezpieczeniowy, spędzając średnio 9 godzin dziennie przy biurku, przed komputerem, często pod presją czasu i wyników.
Styl życia:
Mało aktywna fizycznie, brakuje jej czasu na regularny ruch. Wolny czas po pracy poświęca głównie na obowiązki domowe i opiekę nad dziećmi. Zdarza się, że wieczorami czuje się wyczerpana i nie ma energii na ćwiczenia czy sport.
Problemy zdrowotne:
– przewlekły ból w odcinku lędźwiowym kręgosłupa, nasilający się pod koniec dnia,
– dolegliwości w nadgarstkach (zespół cieśni nadgarstka), które utrudniają jej pracę przy komputerze i codzienne czynności,
– sporadyczne bóle karku i sztywność barków.
Emocje i nastawienie:
Jest sfrustrowana, bo mimo młodego wieku ma wrażenie, że jej ciało „odmawia posłuszeństwa”. Martwi się, że problemy będą się pogłębiać, a przez to nie będzie mogła w pełni opiekować się dziećmi. Bojkotuje wizyty lekarskie, bo „nie ma czasu”, ale chętnie czyta porady online i szuka rozwiązań w internecie.
Potrzeby informacyjne:
Chciałaby znaleźć na blogu fizjoterapeuty:
– ćwiczenia na ból lędźwi i karku do wykonywania w domu lub w pracy,
– praktyczne porady ergonomiczne: jak ustawić krzesło, monitor, klawiaturę,
– informacje o tym, kiedy warto zgłosić się na fizjoterapię i jakie metody mogą jej pomóc (np. terapia manualna, kinesiotaping, masaż),
– wskazówki dotyczące profilaktyki, aby uniknąć pogłębiania się problemów (np. mikroprzerwy w pracy, krótkie zestawy ćwiczeń biurowych).
Cel:
Chce szybko znaleźć skuteczne, praktyczne rozwiązania, które pozwolą jej złagodzić ból i poprawić komfort pracy. Oczekuje prostych wskazówek i konkretnych przykładów ćwiczeń, które łatwo wplecie w swój napięty grafik.
Przykład persony pod bloga dla pediatry dziecięcego:

Ola, lat 5
Wiek i etap życia: chodzi do przedszkola, jest na etapie intensywnego rozwoju ruchowego i społecznego.
Problemy zdrowotne: skarży się na częste bóle brzucha, zwłaszcza po posiłkach. Zdarza się, że nie chce jeść śniadań, a rodzice zauważają, że bóle nasilają się w okresach stresu (np. gdy zaczęła chodzić do przedszkola).
Styl życia: spędza dużo czasu w grupie rówieśników, często łapie infekcje (katar, kaszel), jak większość dzieci w tym wieku. W domu ma młodszego brata, co dodatkowo wpływa na emocje i relacje rodzinne.
Rodzice: mama i tata aktywnie szukają informacji w internecie na temat bólów brzucha u dzieci, próbują odróżnić, czy to kwestia diety, stresu czy może coś poważniejszego. Martwią się, czy nie jest to objaw alergii pokarmowej, nietolerancji laktozy albo problemów gastrycznych wymagających diagnostyki.
Potrzeby informacyjne: rodzice chcieliby znaleźć na blogu pediatry:
– artykuły o najczęstszych przyczynach bólów brzucha u dzieci,
– wskazówki, jak odróżnić sytuację wymagającą konsultacji lekarskiej od tej, w której można jeszcze poczekać,
– informacje o diecie dzieci w wieku przedszkolnym,
– praktyczne porady, jak wspierać dziecko, gdy stres wpływa na jego zdrowie (np. adaptacja w przedszkolu).
Cel rodziców: zdobycie rzetelnych, prostych i sprawdzonych informacji, które pozwolą im lepiej zadbać o zdrowie dziecka i zrozumieć, kiedy należy zgłosić się do pediatry.
Pamiętaj, że grupa docelowa będzie się różnić – w zależności od zakresu tematycznego bloga.
Inne tematy będą dotyczyć sportowców, a inne kobiet w ciąży, które wracają do aktywności.
I to warto sobie poukładać, zanim zaczniesz pisać.
O czym pisać na tym blogu?
I teraz pewnie zastanawiasz się: no dobra, ale o czym ja mam na tym blogu właściwie pisać?
Pamiętaj, że sytuacja będzie o wiele prostsza, jeżeli będziesz miał/a dobrze określoną grupę docelową.
Dobrze ustawiona grupa docelowa sama podpowie ci tematy.
Tematy będą się oczywiście różnić – w zależności od tego, kim jesteś: lekarzem, fizjoterapeutą, dietetykiem… A także od twojej specjalizacji – np. urofizjoterapeuta będzie pisać o czymś innym niż fizjo od urazów sportowych.
Ale jedna zasada – moim zdaniem najważniejsza – powinna być dla ciebie priorytetem przy doborze tematów:
Treści na blogu medycznym powinny odpowiadać na najczęstsze pytania i problemy twoich pacjentów.
Innymi słowy – nie piszesz o tym, co tobie wydaje się ciekawe.
Piszesz o tym, co potencjalnie jest ciekawe i przydatne dla twoich pacjentów.
I jak miałabym przygotować sobie plan tematyczny na bloga, to zaczęłabym od… no właśnie – od pytań, które najczęściej słyszę od moich pacjentów.
Albo od tych, które zadają personelowi w recepcji.
A potem – sprawdziłabym, czego najczęściej ludzie szukają w internecie.
Jakie pytania wpisują w Google? Jakie słowa kluczowe są najczęściej wyszukiwane? Co wpisuje pacjent, który ma problem z kręgosłupem, skurczami w nogach albo bólem brzucha dziecka?
Do tego przydadzą ci się takie narzędzia jak:
- Google Analytics – żeby sprawdzić, co już przyciąga użytkowników na twoją stronę,
- Google Trends – żeby zobaczyć, jakie tematy rosną na popularności,
- People Also Ask w Google – czyli pytania, które zadają inni użytkownicy, powiązane z twoim tematem.
- i cała masa innych komercyjnych narzędzi typu Semstorm, Senuto, Ahrefs Ubbersugest itd.
To są najprostsze sposoby, żeby nie pisać „na czuja”, tylko tworzyć treści, które faktycznie mają sens i potencjał.
Jak pisać na blogu?
Skoro masz już grupę docelową, masz temat… no to teraz pytanie: jak o tym pisać?
Oczywiście, szkół pisania jest tyle, że to spokojnie można by zamknąć w osobnym artykule (i zresztą taki artykuł znajdziesz podlinkowany niżej).
Ale z mojego doświadczenia mogę dać ci jedną bardzo ważną wskazówkę:
Pisz tak, jak sam chciałbyś to przeczytać.
Innymi słowy – wyobraź sobie, że jesteś po drugiej stronie.
Zastanów się, jakie informacje byłyby dla ciebie interesujące. Co byś chciał wiedzieć, o co byś zapytał? I możliwie te wszystkie wątki opisz: merytorycznie, wyczerpująco, konkretnie.
Pisząc artykuł, musisz uświadomić sobie kilka ważnych rzeczy:
Po pierwsze: To jest tekst, który mówi o tobie jako o ekspercie.
- To nie może być powierzchowny artykulik na 300 słów.
- To musi być tekst, który pokazuje, że znasz się na rzeczy. Że jesteś specjalistą. Więc wątki, które podejmujesz, powinny być – w miarę możliwości – wyczerpujące.
- Jeżeli tekst napiszesz „byle jak”, to tak właśnie będziesz postrzegany, jako byle jaki specjalista.
Po drugie: Pisz do pacjenta – nie do kolegi z branży.
Twój czytelnik nie ma pięcioletnich studiów medycznych, nie robił stażu w klinice, nie zna terminologii ani skrótów, którymi ty się posługujesz na co dzień.
Więc pisz prosto. Przystępnym językiem. Tak, żeby każdy zrozumiał – bez słownika medycznego.
Po trzecie: Nie bój się podzielić konkretami – nawet trikami czy sposobami na radzenie sobie z dolegliwościami.
To, że pokażesz ćwiczenie na ból łopatki albo poradzisz, jak zadbać o kręgosłup, nie oznacza, że pacjent już nigdy do ciebie nie przyjdzie.
Wręcz przeciwnie – jeżeli twoje rady mu pomogą (choćby trochę), to jest duża szansa, że właśnie do ciebie trafi, gdy problem będzie się powtarzał albo się nasili. Bo zobaczy, że ogarniasz temat.
YMYL i E-E-A-T: najważniejsze wytyczne dla bloga medycznego
Ostatnie, ale – nie wiem, czy nie najważniejsze – wytyczne, które trzeba znać, jeżeli chcesz prowadzić bloga medycznego.
Chodzi o to, że blogi medyczne, które poruszają tematykę zdrowia i medycyny, automatycznie wpadają do bardzo specyficznej kategorii treści w oczach Google.
Google nazywa te treści skrótem YMYL – czyli Your Money, Your Life.
To taki worek tematyczny, do którego wrzucane są wszystkie teksty, które mają wpływ na życie człowieka – jego zdrowie, samopoczucie, sytuację finansową, decyzje życiowe.
No i teraz uwaga: tego typu treści są przez Google traktowane ze szczególną ostrożnością.
Są mocniej weryfikowane, dokładniej analizowane, bo mają realny wpływ na czyjeś życie.
I dlatego – żeby blog medyczny miał sens, działał i był widoczny w wyszukiwarce – musi spełniać bardzo wysokie standardy jakościowe. Treści z kategorii YMYL powinny spełniać kryteria E-E-A-T.
E-E-A-T – co to jest i jak wdrożyć to w blogu medycznym (krótko, praktycznie, po ludzku)
E-E-A-T to skrót, który może brzmieć jak przypadkowy ciąg liter, ale w kontekście bloga medycznego to absolutna podstawa.
E-E-A-T to:
- Experience – doświadczenie,
- Expertise – wiedza specjalistyczna,
- Authoritativeness – autorytet,
- Trustworthiness – wiarygodność.
Szerzej o wymaganiach Google, YMYL, E-E-A-T, zasadach jakości treści pisałam w osobnym artykule (warto zajrzeć, jeśli chcesz pogłębić temat przejdź do: Jak tworzyć i optymalizować treści YMYL?
Ale jeśli teraz chcesz po prostu wiedzieć, co masz robić konkretnie na swoim blogu, to lecimy skrótem – punkt po punkcie.
E – Experience (doświadczenie)
Co to znaczy?
Google chce wiedzieć, że masz realny kontakt z tematem, o którym piszesz. Że nie opowiadasz rzeczy, które przeczytałeś w Wikipedii, tylko robisz to na co dzień.
Co robić na blogu?
- Pisz z perspektywy praktyka („W moim gabinecie często pojawiają się pacjenci z…”, „Najczęstszy błąd, który obserwuję u osób po kontuzji…”).
- Nie bój się konkretów – przypadki, schematy postępowania, typowe błędy pacjentów.
- Wrzuć swoje zdjęcie, krótką notkę o sobie, informację o specjalizacji i miejscu pracy.
E – Expertise (wiedza specjalistyczna)
Co to znaczy?
Masz formalne kompetencje – tytuł, specjalizację, doświadczenie zawodowe. Twoje treści muszą to jasno pokazywać.
Co robić na blogu?
- Pod każdym artykułem daj podpis autora: „lek. Jan Kowalski, ortopeda, 10 lat praktyki”.
- Jeśli piszesz o medycynie, wspieraj się źródłami: badaniami, zaleceniami towarzystw (PubMed, NCBI, WHO, AOTMiT).
- Linkuj do źródeł, a nie do „artykułów z internetu”.
- Unikaj ogólników – dawaj konkretne, praktyczne informacje, nie lanie wody.

A – Authoritativeness (autorytet)
Co to znaczy?
Czy inni cię traktują jako eksperta? Czy twoje treści są cytowane, komentowane, linkowane?
Co robić na blogu?
- Buduj swoją obecność w sieci – pisz nie tylko na swoim blogu, ale też jako gość (np. do portali medycznych).
- Udostępniaj wpisy w mediach społecznościowych, LinkedInie, w grupach branżowych.
- Jeśli ktoś cytuje twój artykuł albo pyta cię o zdanie – super, to działa na korzyść twojego bloga.
T – Trustworthiness (wiarygodność)
Co to znaczy?
Czy można ci zaufać? Czy treść jest rzetelna, aktualna, napisana uczciwie, bez taniego marketingu?
Co robić na blogu?
- Nie składaj obietnic typu „10 dni i nie będzie śladu po bólu”.
- Pisz językiem pacjenta – nie bój się tłumaczyć terminów medycznych.
- Dodaj disclaimer: „Ten artykuł nie zastępuje konsultacji lekarskiej. W razie wątpliwości skonsultuj się ze specjalistą.”
- Pisz w przejrzystej formie: krótkie akapity, nagłówki, wypunktowania, ilustracje.
- Aktualizuj starsze wpisy – Google to widzi i docenia.
Podsumowanie dla zabieganych
| Skrót | Co to znaczy? | Co masz robić? |
|---|---|---|
| E | Doświadczenie | Pisz z perspektywy praktyka |
| E | Wiedza ekspercka | Podpisz się, pokaż kwalifikacje |
| A | Autorytet | Daj się cytować i udostępniać |
| T | Wiarygodność | Bądź konkretny, uczciwy i zrozumiały |
I na zakończenie
Kończę ten artykuł i widzę, że na liczniku mam już blisko 25 000 znaków. To dość sporo jak na tekst blogowy, ale temat tego wymagał. To jest przykład na to, jak napisać dobry, wyczerpujący tekst na dany temat i myślę, że mniej więcej tym powinieneś się kierować, pisząc swoje teksty na blogu medycznym. 😉
Na koniec jedna informacja – być może nie taka oczywista, ale bardzo ważna, jeśli chodzi o tworzenie treści na bloga medycznego. Nie bój się korzystać z usług osób trzecich tzw. ghost bloggerów (Tutaj rozszerzam temat: Obsługa bloga firmowego przez ghost bloggera. Dlaczego warto? )
Jak nie prowadzić bloga medycznego? Przykład z życia.
Miałam kiedyś przyjemność współpracować z dosyć znaną w środowisku lekarskim (przynajmniej w mojej okolicy) lekarką, ginekolożką- położnikiem. Uruchomiła swoją serię kosmetyków do pielęgnacji ciała dla kobiet w ciąży. Jednym z elementów jej sklepu internetowego był również blog medyczny.
Założenie było dobre: skoro jest uznanym ekspertem w swoje dziedzinie, to sama będzie pisała artykuły. Miało być rzetelnie, ekspercko i z autorytetem. Problem pojawił się w praktyce. Okazało się, że miała bardzo mało czasu na pisanie. A kiedy już udało się coś stworzyć, teksty nie różniły się znacząco od tych, które mógłby przygotować copywriter po solidnym researchu. Brakowało regularności, struktury i strategii. E-E-A-T było w rozsypce.
W efekcie blog zupełnie nie pozycjonował się w wyszukiwarce. Nie dawał efektów, artykuły nie oferowały pacjentkom — klientkom wartości dodanej. Zmarnowany potencjał.
Jaki z tego wniosek? Jeśli uważasz, że masz czas i przestrzeń na pisanie bloga – świetnie. Rób to. To jest idealne rozwiązanie, naprawę.
Ale jeśli już teraz wiesz, że przy Twoim obłożeniu pacjentami po prostu nie dasz rady – oddaj to komuś innemu. Przedyktuj, daj wytyczne, bibliografię, zrób szkic, zleć do pisania, a potem zweryfikuj.
Może się okazać, że tekst napisany przez copywritera, który nie zrobił pięcioletnich studiów medycznych, będzie nie tylko poprawny merytorycznie, ale też skuteczny. I co ważne – będzie działał na Twoją korzyść.
Prowadzenie bloga medycznego – jak mogę ci pomóc?
Jeżeli potrzebujesz wsparcia i pomocy w zakresie prowadzenia bloga medycznego, to dobrze trafiłeś. Być może zastanawiasz się, jak w ogóle zacząć – od czego ruszyć, jak dobrać tematy, jakie frazy kluczowe wybrać, żeby blog faktycznie pozycjonował się w Google i ściągał pacjentów.
Mogę Ci w tym pomóc – od opracowania strategii i planu kontentu, przez przygotowanie listy tematów i słów kluczowych, które najlepiej działają w Twojej branży, aż po redakcję i optymalizację treści pod SEO.
Pomagam też w bardziej praktycznych rzeczach:
– układ treści na stronie i struktura artykułów,
– formatowanie, nagłówki, podział na akapity,
– unikalność i wyróżnienie się na tle konkurencji,
– dobór grafik i elementów wizualnych, które zwiększają atrakcyjność wpisów.
Jeśli chcesz, mogę przygotować dla Ciebie pełny plan działania krok po kroku albo zająć się stałą obsługą bloga, tak abyś Ty mógł skupić się na pracy z pacjentami, a blog pracował dla Ciebie w tle.
Podsumowując – jeżeli zależy Ci na tym, żeby Twój blog medyczny nie tylko istniał, ale realnie budował Twoją markę, widoczność i przyciągał pacjentów – zapraszam do współpracy.

Potrzebujesz wsparcia przy blogu medycznym?
Zastanawiasz się, jak ruszyć z blogiem medycznym albo brakuje Ci czasu na regularne pisanie? Mogę Ci pomóc – od przygotowania planu treści i fraz kluczowych, przez optymalizację pod SEO, aż po redakcję i publikację artykułów zgodnych z ustawą o działalności leczniczej. Dzięki temu Twój blog będzie działał na Twoją korzyść, a Ty będziesz mógł skupić się na pracy z pacjentami.
Skontaktuj się ze mną Poznaj ofertę


